Lawn Anna –

Mądrość zdrowia tradycyjnej medycyny [0] Różne [0] Silny w duchu [2]

->
->

Luty 2015 r
Pon Wt Poślubić Czw Pt Sob Słońce
1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28

->
-> -> -> Strona główna »2015» Luty »23» Ortodoksyjny zielarz – Elena Fedorovna Zaitseva

Żylaki można łatwo wyeliminować bez operacji! W tym celu wielu Europejczyków używa Nanovein. Według flebologów jest to najszybsza i najskuteczniejsza metoda eliminacji żylaków!

Nanovein to żel peptydowy do leczenia żylaków. Jest absolutnie skuteczny na każdym etapie manifestacji żylaków. Skład żelu zawiera 25 wyłącznie naturalnych, leczniczych składników. W ciągu zaledwie 30 dni stosowania tego leku możesz pozbyć się nie tylko objawów żylaków, ale także wyeliminować konsekwencje i przyczynę ich wystąpienia, a także zapobiec ponownemu rozwojowi patologii.

Nanovein można kupić na stronie producenta.

ZIOŁA MONASTERY

Stosowanie ziół do zdrowia, leczenia, a także jedzenia z głodu

KAŻDA trawa jest błogosławiona przez Boga

„I Bóg powiedział: oto dałem wam całą trawę, która sieje ziarno na całej ziemi, i każde drzewo, które ma owoc drzewny, który sieje ziarno; „To będzie na wasze pożywienie” (Rdz 1, 29). Te tajemnicze słowa dla współczesnej „cywilizowanej” osoby ze Starego Testamentu nagle znalazły konkretne znaczenie na spotkaniach z ziela Eleną Fedorovną Zaitsevą (Moskwa) na wystawie prawosławnej w Samarze na początku września 2011 r.

Klasztorny zielarz

Okazuje się, że nie ma „chwastów” w tym sensie, w jakim jesteśmy przyzwyczajeni do myślenia! Każdy chwast jest dla nas niezbędny i przydatny. A wszystkie te „szkodliwe chwasty” – i oset, tatarnik, trawa pszeniczna, piołun, łopian i komosa ryżowa – są dla nas najbardziej niezbędnymi ziołami. Właśnie dlatego jest ich tak wiele! Pan, zgodnie ze swoją nieopisaną miłością, daje je wszystkim pod ich stopami – bierzcie dzieci, jedzcie, bądźcie uzdrowieni. Elena Fedorovna często przypomina słowa swojej matki: „Każde zioło jest błogosławione przez Boga. Pan przenika ziemię światłem i miłością ”.

I z niezadowoleniem odrzucamy bezcenny dar Boży, utraciwszy wiedzę o naturze, ziołach, drzewach, które zaledwie jeden lub dwa wieki temu posiadał każdy Rosjanin. Nasi pobożni wierni przodkowie, w przeciwieństwie do nas, bardzo dobrze wiedzieli, jak jeść, jak leczyć się na różne choroby, bez pigułek i byli silnymi rosyjskimi bohaterami.

Ale, dzięki Bogu, strażnicy tradycji wciąż żyją! Takich jak prawosławna chrześcijanka Elena Fedorovna Zaitseva. Nie jest zwykłym zielarzem, dobrze zorientowanym w ziołach i ich wpływie na organizm. Jej postrzeganie przyrody nie jest racjonalne, to przede wszystkim dziękczynienie i uwielbienie dla Boga. Rosjanie zaczęli tracić religijną wiedzę o naturze z powodu odejścia z wiary już w XIX wieku i prawie zagubili się w bezbożnym XX wieku. Elena Fedorovna Zaitseva otrzymała ją od swojej wierzącej matki i hojnie przekazała innym. Ich rodzaj cechuje inna łaska. Wnuk Eleny Fedorovny Zaitseva jest biskupem Norsorem z Korsun. Zgadzam się, to bardzo „gadający” szczegół. W Rosji są inni zielarze, ale nie każdy wnuk ma rangę godności biskupiej …

Teraz jest wiele książek o ziołach. Ale je otwierasz i … toniesz w mnóstwie przepisów, wskazówek. Nie wiem od czego zacząć. Dlatego komunikacja z żywym nośnikiem tradycji jest nieoceniona. Podziękowania dla organizatorów Wystawy Prawosławnej, którzy zaprosili do Samary Elenę Fedorovną, często nazywaną klasztorną zielarką. Uczyła sztuki ziołolecznictwa mieszkańców dwudziestu klasztorów, prowadzi wykłady w klasztorach i parafiach.

Na wystawie prawosławnej w Samarze w Muzeum P.V. Alabina codziennie od rana do kolacji niestrudzenie wykładała, odpowiadała na liczne pytania i doradzała. Potem poszedłem do klasztoru Iversky, gdzie znalazłem schronienie podczas wystawy w Samarze, aby podzielić się wiedzą z mniszkami, odwiedziłem i leczyłem chorych ojców. Elena Fedorovna ma tak napięty „harmonogram pracy” przez całe lato: podróżuje po Rosji, zbiera zioła, smakołyki, przekazuje zapomnianą wiedzę klasztorom i świeckim. Zimą w niedziele od czwartej do siódmej wieczorem wykłada w Moskwie w Muzeum Ikon przy Bramie Nikitsky'ego, leczy pacjentów. I gdy tylko rozgrzeje się wiosenne słońce, znów wyrusza na Matkę Rosję.

Lekka i silna, nie nosi okularów, znosi trudy długich dróg, choć ma już 86 lat. Nie każda młoda osoba jest w stanie wytrzymać takie obciążenia. Oto doskonały wynik postu, odżywiania i uzdrawiania ziołami Bożymi. Uważa, że ​​dana osoba jest młoda do pięćdziesięciu lat, od pięćdziesięciu do stu – jest w podeszłym wieku i nadal jest aktywna. A starość przychodzi dopiero po stu latach.

W jej rodzinie, w głodnych latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku, wszyscy byli silni i zdrowi, jedząc dzikie zioła, które rosną w obfitości nawet w najsuchszych latach. Ale teraz potrzebujemy tej wiedzy! Jesteśmy w sytuacji, gdy liczniki są pełne i nie ma nic do kupienia – szkodliwe dodatki, konserwanty sprawiają, że jedzenie nie nadaje się do jedzenia. I leczyć się tym, co nieznane: wiele leków jest szkodliwych dla organizmu.

Okazuje się więc, że musimy pilnie powrócić do naszych pierwotnych tradycji żywienia i leczenia. Oferujemy żywność modyfikowaną genetycznie. I trawa nas uratuje, tak jak uratowała Rosjan podczas głodu, podczas pierwszej i drugiej wojny światowej.

Boskie zioła są jednym z naszych środków ochrony, zachowania naszego zdrowia i życia. Musimy przetrwać, wytrzymać, być silnym i silnym. A to wymaga wysiłku, wiele trzeba się nauczyć od nowa.

„Obyś miał długowieczność!”

Rozmawiamy z Eleną Fedorovną w holu na drugim piętrze siostrzanego budynku klasztoru Iversky, siedzącego przy otwartym oknie, skąd w ten ciepły wrześniowy wieczór czerpie chłodne powietrze z Wołgi.

– Elena Fedorovna, kim są twoi rodzice? Gdzie się urodziłeś

– Moi rodzice mieszkali w Petersburgu. Mój ojciec Fedor Minaevich Bosykh był dżentelmenem św. Jerzego. Brał udział w wojnie japońskiej w 1905 r., Został odznaczony Królem Złotych Krzyży. Kiedy rozpoczęła się rewolucja, on i jego matka i dzieci w 1918 roku przybyli do ojczyzny matki – we wsi Nowo-Perelesowo, powiat Efremowski, obwód tula. Wkrótce zaczęły powstawać kołchozy. Ojciec nie poszedł do kołchozu. Przybyliśmy i wzięliśmy go za wroga ludu. Służył jedenaście lat. Kiedy wrócił, był bardzo chory i wkrótce zmarł. Mama Evdokia Grigoryevna wychowała nas sama. Było nas ośmiu: czterech chłopców i cztery dziewczynki.

Starsze siostry – Maroussia, Lisa – wyjechały do ​​Moskwy. Nyura, która ma teraz 97 lat, pozostaje. Urodziłem się w 1925 roku w ogrodzie. Mama kopała ziemniaki i zaczęła się poród. Kobiety przybiegły, ja się urodziłem i zawiązały mi pępek. Wózek przyjechał, zabrał ze sobą dwie torby ziemniaków i mamę i pojechał do domu. Urodziłem się pod wyniesieniem – 26 września.

Zostaliśmy całkowicie eksmitowani jako rodzina wroga ludu, ale Nyura poszła do pracy na kołchozie i zostaliśmy. W kołchozie nic nam nie zapłacili, po prostu odznaczali pracę, a następnie dali im dwieście gramów mąki lub zboża.

Zabrali nam wszystko! Pamiętam, że moja matka podzieliła szale dla nas, sióstr, każda z czterema szalami. Starsi wzięli dla siebie dobre szale, piękne stare z frędzlami. Byłem najmłodszy, dostałem tylko jeden szal ze szczotkami i jeden całkowicie wyblakły. Pewnego razu wróciłem do domu z ulicy, a moja matka i siostry płaczą: „Zabrali nam swoje szaliki”. Pobiegłem do rady wiejskiej, krzycząc i płacząc: „Dajcie moje chusty!” Jakaś kobieta powiedziała: „Daj jej chusteczkę”. Szukałem, szukałem wśród skonfiskowanych rzeczy moich szali, znalazłem, biegłem do domu radośnie: „Mamo, wziąłem moje szale!” Spojrzała: „Moja droga, nie zdawałeś sobie sprawy – wzięła starą wór. Trzeba było wziąć dobre szale ze szczotkami. ” – „Mamo, szaliki nie są moje, ale Nurins i Lizyny”.

Mama powiedziała nam dziewczyny: „Pamiętajcie, nigdy nie zniekształcajcie obrazu Boga, nie malujcie, nie rozmazujcie, nie odcinajcie włosów. Zachowaj wewnętrzne piękno. ”

Trzy siostry są teraz żywe. Kiedyś moja mama powiedziała nam: „Obyś miał długowieczność!” Dzięki Bogu żyjemy długo.

Mama leczyła rannych pokrzywami

– Czy twoja mama leczyła się ziołami?

„Dobrze pamiętam, jak moja matka traktowała ciężko rannych żołnierzy”. Zabrali je do naszej wioski na saniach. We wsi była siedmioletnia szkoła, a ranni leżeli na materacach na podłodze. Mama często mówiła: „Zostaw go mi, jest zamachowcem-samobójcą, a ja go uleczę”. My, dzieci, pchaliśmy pokrzywy w duże beczki, nasza matka wyciskała sok z pokrzywy i podlewała ich bezkrwawymi żołnierzami – pokrzywa przywraca hemoglobinę. Kleikiem pokrzywy przywiązała do nich rany. Nie było bandaży. Przyniesiono nam stare prześcieradła, mama ugotowała je i rozdarła bandażami. Po dwóch do trzech tygodniach leczenia pokrzywami, w których ropiejące rany pojawiły się delikatna skóra. Pokrzywa leczy rany!

Było wielu rannych, ale kiedy Katiusza pojawiła się w naszym kraju, było mniej rannych. „Katiusza” pomogła nam pokonać Niemców. Wciąż zbieraliśmy zioła, ponieważ nasza matka leczyła nimi wielu ludzi. Zwykle brała fartuch pełen ziół i niosła go chorym. Mama przygotowała pyszne namoczone jabłka, ale nie dała nam: „Wszyscy jecie, ale chorzy nic nie jedzą, potrzebują jabłka”. Moczyła jabłka słomą jeżynową i żytnią i nosiła to źle. Wszyscy kochali mamę – była bardzo miła.

Szczaw koński przeciwko czerwonce

Kiedy wybuchła epidemia dyzenterii, przyprowadzono do nas dzieci z czerwonką, tak, że nie trzymały głowy, bardzo wyczerpane. Mama zostawiła je w domu, położyła osobno na podłodze. Podlała je wywar z korzenia szczawiu końskiego. Rośnie wszędzie jak chwast, jesienią i zimą wszędzie są brązowe łodygi z nasionami. W jakiś sposób sprowadzili siedmioletniego chłopca – ledwo żywego. Mama posłała go razem z nami i dała mu wywar z korzenia szczawiu końskiego. Czwartego dnia wszystkie patyczki czerwonki giną z tego bulionu. A czwartego dnia podniósł głowę i poprosił o jedzenie. Mama go uratowała. A dzieci z czerwonką przebywają w szpitalach przez dwadzieścia jeden dni. Wszelkie zaburzenia jelitowe są leczone korzeniem szczawiu końskiego.

Ziemniak … z nieba!

Co jadłeś podczas głodnych lat?

– W ciągu jednego roku uprawiano małe ziemniaki, ludzie puchli, umierali. A moja matka zachorowała ziemniaki. Weź fartuch i nieść. A my, dzieci, powiedzieliśmy jej kiedyś: „Że nosisz ziemniaki innym, pozostało ich bardzo niewiele”. Powiedziała nam: „Codziennie jesz sześć ziemniaków, a ludzie puchną, umierają”. – „A my puchniemy!” – „Nie, nie będziemy, Pan da nam”. – „Mamo, co mówisz, jak to da?” Zaprowadziła nas do piwnicy i pokazała, ile ziemniaków nam zostało – była tylko wiadrem. „To tylko koniec kwietnia, kiedy nasze ziemniaki będą nadal rosły!” I znowu ona mówi: „Pan nam da!” I niesie i niesie chore ziemniaki. Czas mijał, znów pytamy: „Mamo, prawdopodobnie już nie ma żadnych ziemniaków?” – „Tak. Chodź, zobacz. Kiedy to pamiętam, wzdrygam się i płaczę. Od około dwóch tygodni niosła chorym ziemniaki, aw piwnicy, bo było wiadro ziemniaków, była. I wierzyliśmy jej, że Pan nam daje. I zapytali: „Mamo, jak Pan nam daje?” „Anioł przychodzi w nocy i przynosi ziemniaki”.

Jedliśmy komosę ryżową, udusiliśmy się, inne zioła i nie głodziliśmy. Wszystkie zioła, które rosły w ogrodzie, nigdy nie wyrzucaliśmy. W klasztorach proszą mnie o listę ziół na wypadek głodu, a ja daję im listę dzikich roślin jadalnych. Znam dwieście czterdzieści jadalnych ziół: pokrzywy, pisklęta, komosę ryżową i inne. Komosa ryżowa rośnie we wszystkich ogrodach. Jest bogaty w białko i zastępuje mięso. W naszej piwnicy zimą zawsze znajdowały się beczki kapusty, ogórków i miodu. Nosiliśmy grzyby miodowe w workach naszej matce, a ona gotowała je bardzo smacznie: nie gotuje się, ale po prostu kropi wrzącą wodą i dodaje przypraw. I były tak smaczne zimą podczas postu – zachowaliśmy wszystkie posty.

Jedliśmy też korzenie. Kiedy wczesną wiosną ludzie zaczęli orać ogrody, w całej wiosce po bronowaniu zebraliśmy korzenie. Wyciągnęli te korzenie w workach. Na poddaszu trzymaliśmy od 1933 do XNUMX worków z korzeniami. Umyj je, wysusz. Mieliśmy duży kamień i mniejszy, a te z kolei mieliliśmy je tymi kamieniami i zamienialiśmy je w mąkę, a matka upiekła z nich chleb. Chleb korzeniowy jest smaczniejszy i bardziej odżywczy niż chleb pszenny. Ludzie chodzili po wiosce i mówili: „Znowu pachnące pieczywo Evdokia!” Zrobiliśmy korzenie owsianki, sosy. W XNUMX r. Nastąpił głód, wiele osób zmarło. I nie głodowaliśmy na tych korzeniach, chodziliśmy różowo. Mama leczyła wiele osób z tymi korzeniami, a podczas wojny rannych.

Przyjazna rodzina prawosławna

– Jak twoja matka cię wychowała?

„Nauczyła nas pracy”. Kiedy nadeszło lato, zbieraliśmy jagody – truskawki, truskawki – i niosliśmy je na kratach przez dwanaście kilometrów w Efremowie. Mama budzi nas wcześnie rano, wstajemy i nosimy jagody i jabłka do wejścia do fabryki gumy, aby złapać pierwszą zmianę. Niosłem osiem kilogramów jabłek, Lesha sześć kilogramów, Venya, najmłodsza, cztery. Sprzedamy jabłka pracownikom za pięć lub trzy kopiejek za kilogram, kupimy chleb i przywieziemy chleb. Dzień, w którym zbieramy jagody, dzień, w którym prowadzimy sprzedaż. Tam iz powrotem – dwadzieścia cztery kilometry, ale wciąż byliśmy dziećmi. A teraz ludzie boją się przejść jeden przystanek.

W Efremowie, w sklepie „Flap”, niewielkie resztki tkanin były tanio sprzedawane. Z tych klap szyłem prześcieradła, poszewki na poduszki i koszulę. Przez długi czas nie dostawałem rękawów. Soshia, zmierzą: „Lenka, znów źle uszyłeś rękaw, przerób go”. Kiedyś znalazłem rękaw z koszuli, użyłem go jako wzoru i zadziałało dla mnie.

Byłem krawcową.

Fedya, starszy, był naukowcem. Pracował w szkolnej bibliotece i czytał, czytał, czytał. Przyjdzie do nas, otoczymy go i zapytamy: „Fedya, powiedz mi!” – i powiedział nam książki Dreisera, Hugo, Tołstoja. Kiedy rozpoczęła się Wielka Wojna Ojczyźniana, bracia poszli na wojnę. Fedya zaginął, a Misha wróciła zszokowana wojną.

Lesha, młodsza ode mnie, była nabywcą. Wujek Nikita pracował jako pasterz i wziął Lesha za swoich asystentów. Wyrzucą stado na pole, wujek Nikita powie Leśce: „Idź zbierać kłoski”. Alex poszedł na pole i powoli rozdarł i obrał kłoski żyta, pszenicy lub grochu, soczewicy i włożył je do kieszeni. Latem nosił płaszcz, aby pełne kieszenie nie były widoczne. W sezonie przyniósł dwa lub trzy worki zboża, co pomogło nam przetrwać.

Najmłodsza Venya była modlitewnikiem. Kiedy przez długi czas nie padało, stanął przed ikoną i złożył trzydzieści do czterdziestu łuków na ziemię. Nikt z nas nie mógł zrobić tylu łuków. Ale nie zmęczył się. Modlił się: „Mój drogi, drogi, daj nam deszcz, bo inaczej nasz ogród wyschnie!” Nic dziwnego, że mówią, że modlitwa dzieci dociera do Boga. I zawsze mieliśmy deszcz. Jeśli mama była chora, zapytał: „Moja droga, kochana, mama jest z nami chora, kto nas nakarmi?” I dochodziła do siebie. Wieśniacy przyszli do nas: „Venya, módl się!” Będzie się modlił i wszystko zostanie rozwiązane bezpiecznie.

W dzieciństwie Venia nie działała tak bardzo jak my. Mama podzieliła nam wszystkie łóżka – Lisa, Marusya, ja i Venia nie miały łóżka. Mimo to pomógł, kopiąc ziemniaki. Nie mógł podnieść wiadra, a jego matka dała mu płócienną torbę, około połowy wiadra. Kopie ziemniaki, wkłada je do torebki i wlewa do piwnicy. Wszyscy wykopaliśmy jednego, posprzątaliśmy ogród. A teraz wielu młodych ludzi nie chce pracować, nawet po sobie nie posprząta. Moja siostra, która ma 97 lat, czasami mi mówi: „Ile nosisz torebki ziół. Odpocznij ”. I odpowiadam jej: „Nie mogę. Jak mam odpocząć? Tak długo, jak Pan da mi siłę, będę pracował ”.

Mama nauczyła nas przestrzegać przykazań Boga. Pamiętam, że pościła duży krzyż na stole. Siadamy, żeby jeść – mówi nam: „Patrzcie, dzieci, teraz szybko, nie przeklinajcie, nie oszukujcie. Nasze jedzenie jest nie tylko ubogie, ale musimy także zachowywać się z godnością. ” A Venia patrzy, patrząc na krucyfiks – jak będzie płakać: „Mój drogi, kochany, dlaczego zostałeś ukrzyżowany? Och, jacy źli ludzie, och! ” Alex mówi mu: „Wen, dlaczego płaczesz? Pan od dawna jest w niebie. Ma Matkę Boga i Ojca w Niebie, a teraz ma się dobrze ”. „Lesh, ale On nie przyjdzie ponownie na ziemię?” Znowu Jego zły lud nie zostanie ukrzyżowany? ” „Nie, przyjdzie na obłok i ukarze złych ludzi”. Tutaj mamy Venia. Dorastał, wstąpił do wojska, a kiedy wrócił, ukończył studia i pracował w zamkniętym instytucie, projektując rakiety. Kiedy nasza rakieta z astronautami spadła w 1974 roku, on i inni pracownicy instytutu udali się na miejsce wypadku, aby dowiedzieć się o przyczynie, zostali napromieniowani i zmarli cztery miesiące później.

Ukończyłem siedmioletni plan wsi. Poszedłem do mojej siostry w Moskwie, ukończyłem tam szkołę wieczorową i wstąpiłem do Moskiewskiego Instytutu Architektury i Inżynierii Lądowej. Po studiach poszła do pracy w Instytucie Lotnictwa – „skrzynce pocztowej”. Tam poznałem męża, mieliśmy córkę, Ludę.

Podróżowanie po Rosji

– Kiedy i jak zacząłeś leczyć zioła?

– Nawet kiedy pracowałem w instytucie. W tym czasie mój przyjaciel poprosił mnie kiedyś o pomoc córce Kosygina. Pomogłem jej i zostałem zaproszony do leczenia ministrów. Byli zadowoleni i powiedzieli: „Elena Fedorovna, traktuj z ziołami, nikt cię nie dotknie”. W 1975 roku skończyłem 50 lat i przeszedłem na emeryturę – opuścili nasz instytut pięć lat wcześniej w naszym instytucie. Zaczęła podróżować po całym kraju, zbierać zioła, przygotowywać od nich opłaty i leczyć ludzi. Mamy dwadzieścia siedem tysięcy roślin i nie ma żadnej, która nie byłaby pobłogosławiona przez Boga. Zawsze myślałem: „Co za mądrość Boża! Ile form, kolorów, aromatów. I każdy chwast, każdy liść sięga po Boga. ”

Wiele ziół znałem od matki. Mama znała czterysta ziół, a ja wiedziałem ponad tysiąc. Potem nie było książek o ziołach i spędziłem dwa lata w bibliotece Lenina, pisząc o nich informacje. Mam sto czternaście grubych zeszytów z notatkami. Mój mąż uwielbiał kłamać, czytać i nie był przeciwny moim podróżom. Mówię mu: „Muszę jechać na Kaukaz, pilnie tego potrzebuję!” – „Idź, idź. Zabrałeś głowę? – „Wziąłem to”. Przez pięć lat pracowałem w sanatorium moskiewskiej fabryki dzianin Kosinskaya pod nadzorem lekarzy, w 1987 roku otrzymałem pozwolenie na pracę z pacjentami. Leczył tam tysiąc sześćdziesiąt siedem osób. Opowiedzieli mi o swoich przyjaciołach i znajomych, o swoich. Więc poznałem wielu znajomych. Ponadto wysłałem pakiety traw do wielu osób. W prawie wszystkich miastach kraju nawiązałem znajomości. Chodziłem i podróżowałem po całej Unii, od Estonii po Kamczatkę. Przyjeżdżam do Estonii i tam mam przyjaciół – Almę i Artura. Zbieramy z nimi zioła, a ja i ich przyjaciele traktuję ziołami. Odwiedzam klasztor Pyuchtsky'ego, uczę zakonnice, aby traktowały je zioła. Na Kamczatce mam Wołodię i Tanię. I tak jest wszędzie. Byłem na Krymie sześć razy, podróżowałem i wspinałem się na to wszystko. Jest bardzo bogate zioło: dużo szałwii, tymianku, lawendy. Byłem na Kaukazie siedem razy. W Tadżykistanie z osłem pojechałem w góry po lawendę.

Dla mnie nigdy nie było problemów na wycieczkach: tak jak ptak będzie latał i siedział na każdym krzaku, ja też. W rejonie Magadanu spacerowałem po lasach i bagnach, a jeśli nie miałem czasu wydostać się z tajgi przed nocą, wybrałem jodłę z dużą suką, przywiązałem się do drzewa i spokojnie spałem. Nie możesz spać na ziemi – wieczna zmarzlina. Będąc na Kaukazie, zagubiłem się w górach. Zaczęło padać, mgła i straciłem orientację. Poszedłem do buszu, modliłem się do Boga, zapytałem: „Ochroń mnie” – połóż się pod krzakiem i zasnąłem. A rano ten krzew rozkwitł na biało! Najwyraźniej zamknął „oczy” przed deszczem. Ale dla mnie to było jak cud. Wschodziło słońce i widziałem drogę.

Dużo chodziłem po wioskach, chodziłem do każdego domu we wsi i wszędzie mnie przyjmowali. I nakarm i połóż się. I zapukajcie teraz do jakiegoś mieszkania w Moskwie – drzwi zostaną zatrzaskane przed nosem, a nawet obrażone. Ludzie nie mieli życzliwości, pokoju, miłości. Ludzie w dużych miastach są wyczerpani korkami, wszyscy są zmartwieni, zdenerwowani, chorzy. Jestem stary, urodziłem się w wiosce i zawsze pamiętam, jak kiedyś wyglądało rozsądne i miłe życie.

Tylko pięć do siedmiu ziół

– Teraz niewiele osób zna trawę, ale wcześniej?

– Wcześniej wiele osób znało zioła. W Rosji w zasadzie wszyscy mieszkali we wsi. W ogrodzie wszyscy uprawiali marchew, buraki, ziemniaki, rutabagę, rzodkiewkę, rzepę. Ale chwasty również używały chwastów. W ogrodzie rośnie od pięćdziesięciu do siedemdziesięciu ziół. Kiedy zasadzisz rośliny uprawne i między nimi wyrosną chwasty, nie odrzucaj żadnych chwastów. Począwszy od wszy drewnianych, które należy jeść wczesną wiosną w sałatce, piecząc z niej ciasta – są smaczniejsze niż z kapustą. Wzmacnia mięśnie serca. Nie ma takiego akademika, który wzmocniłby mięśnie serca starego człowieka, a wszy to robią.

W Rosji zioła zawsze wisiały w każdym domu: rumianek, ziele dziurawca, pokrzywa i herbata Ivan. Pięć do siedmiu ziół – a ludzie nie chorowali tak często jak teraz. Powtarzam: miej dziurawiec w domu. Jest dwa razy silniejszy niż antybiotyki. Leczy wiele chorób! Są to zarówno rany znieczulające i gojące się, jak i przeciwnowotworowe i ściągające. W każdym domu przez całą zimę pili herbatę ivan. Jak żyć bez tego jest generalnie niemożliwe! Przed rewolucją korzenie łopianu, trawy pszenicznej i chwastów sprzedawano tanio ludziom w całej Rosji. Właśnie dlatego fireweed nazwano herbatą Ivan.

Ludzie żyli dziewięćdziesiąt sto lat. Moja jedna siostra ma dziewięćdziesiąt dwa lata, druga dziewięćdziesiąt siedem lat. Mieszka sam w starym domu – i topi piec, rąbie drewno, idzie po wodę i do świątyni. Podchodzę do niej z pytaniem: „Jak się czujesz, Nyura, jak się czujesz?” „Jestem młodą dziewczyną”. Dorastaliśmy na korzeniach, na trawach. „Pan da odpowiednią trawę”. Mama powiedziała nam: „Jeśli ktoś zachoruje, Pan zawsze da mu trawę”. Dużo podróżuję po kraju i obserwuję, jak trawa rośnie przed domami. Na nim możesz określić, z jaką chorobą jest chory właściciel. Idę przez wioskę, widzę, że w domu jest jeden węzeł, nie ma już trawy. Wchodzę do domu i pytam: „Czy masz tych, którzy mają wspólny ból?” – „Jest …” – „Pan dał ci dywan zioła leczniczego przed twoim domem. Gdy świeci słońce, zbierz tę trawę po rosie i wypij ”. Idę dalej – matka stoi przy ścianie. Wchodzę do domu: „Czy masz kogoś z chorobą serca, nadciśnieniem, nerwową?” – „Jest …” – „Pan dał ci matkę. Zbierz go i wypij. ” Idę dalej W pobliżu domu rośnie koniczyna. Wchodzę: „Czy masz kogoś z chorobami krwi, obolałymi żyłami?” – „Jest …” – „Pan daje ci lekarstwo. Zaraz za progiem rośnie. Zbieraj i leczyć. ” Idę dalej, widzę, że ogród jest porośnięty glistnikiem. Oznacza to, że w domu cierpią na raka lub choroby skóry.

Jeśli ktoś ma działkę i jest chory, Pan da mu dokładnie trawę, której potrzebuje. Serce boli – zioła „serca” będą rosły. Ale jeśli ktoś wyleczy swoje serce, a w następnym roku jego wątroba zachoruje, Pan zastąpi te zioła i da trawę za wątrobę.

Kiedyś zebrałem się w sierocińcu w regionie Tula, gdzie mieszka XNUMX dzieci. Kierownik zawołał do mnie: „Dzieci wysadziły wszystkie materace, ale nie możemy kupić nowych, co mogę zrobić – nie będę miał nic przeciwko”. U dzieci nerwy powodowały moczenie. Podszedłem do nich i zwróciłem uwagę na fakt, że w płocie sierocińca nie ma trawy oprócz ślazu. I ten kwiat dobrze traktuje pęcherz. Przyniosłem im opłatę uspokajającą i powiedziałem kierownikowi: „Pij tę kolekcję, a także zbieraj ślaz i pij dzieci”. Rok później przyszła do mojego domu i skłoniła się na nogi: „Wszystkie dzieci zostały wyleczone!”

Życie traktowane jest żywe

– Elena Fedorovna, dlaczego lepiej pić trawę i nie brać pigułki?

– Rozmawiałem z lekarzami: „Dlaczego leczysz martwymi pigułkami? Jest szlifowanie, tłoczenie, barwniki, chemia. ” „A twoje zioła też są suche, martwe”. – „Całą Rosję traktowano moimi ziołami. Wszystkie bydło karmione suchymi ziołami. Krowy dawały mleko, owce dawały mięso. Więc te zioła nie są martwe. Oto suche nasiona kopru. I z niego wyrosnie wysoki, kwitnący koperek. Posadź najdroższą pigułkę – nie będzie rosła ”. Jeśli uszczypniemy rękę, będzie bolało. Tutaj przechodzą żyły, tętnice, limfa, nerwy, wszystkie żywe stworzenia. A żywe stworzenia należy traktować żywcem. Zioła, które daje Pan, a nie martwe pigułki.

Ciało ludzkie ma moc regeneracji, chyba że zakłócimy go pigułkami. Miliony pacjentów cierpią obecnie na skutki uboczne leków farmaceutycznych, wielu z nich umiera. Znam akademika Olega Dmitriewicza Barnaułowa z Instytutu Ludzkiego Mózgu Rosyjskiej Akademii Nauk w Petersburgu. Jest bystry, pisze również, że zioła dbają o nasze zdrowie, a chemia nie dba, nie może się przejmować.

Lecznicze korzenie

„Dbamy o ziemniaki, a chwasty są wyrzucane”. I są cenniejsze niż ziemniaki. Nie należy wyrzucać chwastów. Dla każdego przyjdzie dzień, w którym nie będzie on potrzebował ziemniaków, ale leczenia. Wszystkie chwasty są leczone! Wszystkie te trudne do zwalczenia chwasty potwierdzają ich potrzebę wszelkiego życia na ziemi.

Zawsze mówię: „Nie chcę się czymś rozchorować – wykop trzy korzenie – łopian, trawa pszeniczna i mniszek lekarski”. Z tych korzeni stworzysz kolekcję i wypijesz ją. Zbieram dla siebie 25 korzeni, ale nie możesz zebrać wszystkiego, trzy będą wystarczające. Trawa pszeniczna jest złośliwym chwastem, który Pan dosłownie podaje nam pod nasze stopy do leczenia. Nie ma ani jednego ogrodu, żeby się nie wyrósł. Nie ma jednej choroby, której nie leczy, zaczynając od oczu, a kończąc na onkologii. Leczą wszystkie dzikie zwierzęta, koty i psy. Dla ludzi jest nieoceniony w przywracaniu upośledzonego metabolizmu. Napar i wywar z kłączy stosuje się na opryszczkę, obrzęk różnego pochodzenia, zapalenie pęcherza moczowego, nietrzymanie moczu, kamienie nerkowe i pęcherzyk żółciowy, wszystkie choroby płuc, nerek, przewlekłe zapalenie oskrzeli, choroby jelit, cukrzycę, nadciśnienie. Korzenie trawy pszenicznej są stosowane jako środek przeciwbólowy na dnę, reumatyzm, lumbago, różne zapalenie stawów. Sok i rosół ze świeżej rośliny można spożywać latem; bardzo pomaga przy częściowej utracie wzroku. Korzeń trawy pszenicznej leczy osteochondrozę, dysfunkcję jajników u kobiet, gruźlicę płuc, skazy wysiękowe, furunculosis. Nie ma przeciwwskazań do jego odbioru. Z korzeni trawy pszenicznej mielimy mąkę i pieczony chleb. Jest zdrowszy i smaczniejszy niż pszenica. Z niego można zrobić płatki zbożowe, kawę. W głodnych latach pomaga wszystkim.

Korzeń mniszka lekarskiego jest również chwastem. Wczesną wiosną musisz zebrać liście mniszka lekarskiego, zanurzyć je w słonej wodzie przez dwie godziny, aby goryczka zniknęła i zrobić sałatkę. Z jego liści ugotowaliśmy zupę i upiekliśmy korzenie. Korzeń mniszka lekarskiego obejmuje złośliwą niedokrwistość, raka żołądka i wątroby, zapalenie węzłów chłonnych, skazę, deformującą artrozę, zapalenie stawów, osteochondroza, wszystkie stawy. Jesienią, jeśli zobaczysz mniszka lekarskiego, który nie zakwitł i nie dał całej siły do ​​kwitnienia, zbierz go.

Łopian – „akademik”

Kiedyś wygłosiłem wykład i powiedziałem: „Jest taki akademik, który leczy wszystkie choroby. Łopian akademicki siedzi na ziemi i czeka, aż jego człowiek weźmie go i zostanie potraktowany przez niego. ” Teraz prawie wszyscy są chorzy. Rak tylko kosi ludzi. A łopian leczy wszystkie choroby onkologiczne. Leczy cukrzycę, zapalenie oskrzeli, zapalenie zatok, reumatyzm, dnę moczanową, zapalenie stawów, osteochondroza, złamania kości, przepuklinowe dyski, miażdżycę tętnic, choroby ucha, przewlekłą niewydolność wieńcową.

Lagranmasade Polska